Pierwszy dzień świąt spędziłem wraz z rodziną i pieskami na spacerowaniu. Od dawna marzyłem o tej grupie skał, które widać na poniższym zdjęciu. Nie wyglądają na takie, ale kryją one naprawdę sporo niespodzianek.



Nasz cel, czyli jaskinia, wyglądała niepozornie.

Po chwili - niespodzianka. Ale przecież nie takie miejsca się już odwiedzało ;)

Jak się później okazało, zdecydowanie było warto... Dobrze że miałem ze sobą pełen zestaw oświetlenia błyskowego. Wykorzystaliśmy to, i zrobiliśmy sobie świąteczne, pamiątkowo-rodzinne zdjęcie w samym sercu jaskini.

Jaskinia, jak to jaskinia, ma wiele wyjść. Przy jednym z nich złapałem Emilię, która odpoczywała po ciężkiej eksploracji ;)

Na sam koniec zdobyliśmy szczyt. To są wspaniałe chwile, kiedy w najbliższym, rodzinnym gronie można spokojnie i bez pośpiechu kontemplować jurajskie krajobrazy...

Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę, aby ten świąteczny czas był wypełniony mnóstwem rodzinnych chwil. Niech będzie też czasem inspiracji, by w najbliższym roku z mocą Zmartwychwstałego dzielnie eksplorować nawet najtrudniejsze "jaskinie" jakie nam przynosi codzienne życie.

0 komentarze:
Prześlij komentarz