niedziela, 5 kwietnia 2009

Akcja uwolnić pierze...

...czyli Pillowfight na krakowskim Rynku czwartego kwietnia o godzinie czwartej.

Kilka minut wcześniej ze wszystkich stron świata zaczęły nadchodzić ekipy z poszczególnych uczelni. Poniżej Uniwersytet Jagielloński dumnie reprezentowany przez Instytut Socjologii.



Postanowiłem odwiedzić obóz AGH i popatrzeć w jaki sposób się przygotowują. Oczywiście spotkałem cały tłum facetów, którym się wcale nie dziwię, że piękne kobiety noszą na ramionach :)



UJ, zaraz wam wPIERZEmy!



Ostatnie promienie słońca - zaraz zostanie ono przysłonięte chmurą piór. AGieH o to zadba z pewnością.



Plemię AGH szykuje się do bitwy. Ich barwy wojenne były niczym jak u walecznych, legendarnych Indian. Widoczni byli z daleka, a ich zawołania przeszywały całe miasto.



Obóz UJ nie próżnował. Ich głównym hasłem była "JAZDA NA MA(R)KSA". Wyrażali nim oni swój sprzeciw wobec podziału klasowego społeczeństwa. Przecież pierze też człowiek, prawda? Żadnych różnic klasowych! Dla wszystkich wolność, a dla uwięzionego pierza szczególnie!



Na głos hejnału ruszyli do walki. Nagle, niewiadomo kiedy, zaroiło się w powietrzu od wirującego białego puchu!






Konkurencja wśród fotografów była naprawdę poważna. De trójki, Smarki, wszelakie Olki, ale klasycznego Rolleiflexa to się naprawdę nie spodziewałem!



Tyle mniej więcej widział przeciętny wojownik w pierwszych fazach walki:



Na walczących spadał deszcz piór mieniących się w słońcu, jakby to anioły gubiły pióra w locie.






Bob Budowniczy też postanowił się włączyć w budowanie nowego świata dla pierza.









Sam środek bitwy, głuche Bum Bum! i Rrrrwut! roznosiły się po całym Rynku.






Spontanicznie poduszki poszybowały pod samo niebo.



To się nazywa WOLNOŚĆ.



Walka była naprawdę zacięta. Dewizą wszystkich było: "Nie oszczędzać poduszek, okładać ile się da!"



Niektórych poduszki posłały nawet na kolana.



Ten kolega musiał mieć piękny widok :)















W takich chwilach kisiel wydaje się być zupełnie zbędnym wynalazkiem.



W takich warunkach da się robić świetne portrety... pierza.












Pokolenie Mela Gibsona...



Kolega oficjalnie postanowił skończyć z większym piciem.



Z tej perspektywy pole bitwy wygląda naprawdę ciekawie. Bo kto nie lubi patrzeć na długie, kobiece nogi?



Miękkiego posłanie, piękne słońce, sam relax...



A kiedy miejsce bitwy opustoszało, oczom ukazał się ten widok - "Czy jesteśmy w niebie Mamusiu?" - pytały swoich mam przechodzące dzieci.






Niektórzy uśmiechnięci odpoczywali po walce...



...a inni wyjmowali z oczu pióra, które były niczym pociski.



Ciekawe kto zrobił lepsze zdjęcie :)



Zaskoczeni przechodnie uciekają w popłochu - "Co tu się działo?"



Dziewczęta niczym anioły, wyłaniały się z białego puchu.



Po skończonej bitwie nasuwa sie pytanie: "kto wygrał?". Oczywiście UJ, na potwierdzenie nasze trofeum:



Natomiast AGH twierdzi, że UJ po prostu w ten sposób sprzątał po prawdziwych zwycięzcach. I w ten sposób wszyscy są szczęśliwi.

Jedno jest pewne. Studenci pozbyli się się poduszek i od soboty nie śpią. Imprezując czekają na następną taką akcję.


Cała galeria znajduje się tutaj.

2 komentarze:

  1. AnonimowyApr 7, 2009 01:38 AM
    Świetne zdjęcia, świetne podpisy pod nimi! Oglądam te fotki już któryś raz z kolei i coraz bardziej żałuje, że mnie tam nie było


    Bartek
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. kamiApr 7, 2009 10:35 AM
    ciekawe, w sumie jedne z lepszych na które miałam przyjemność wpaść w sieci :)

    generalnie przyjemna galeryjka.

    pozdrawiam

    Kamila Zarembska
    OdpowiedzUsuń na zawsze