Święta już za nami. Było rodzinnie i radośnie. My zaczęliśmy od pieczenia sernika. Mąka, cukier, margaryna, jajka. Kompozycja niezwykła.


Po kilku minutach ciężkiej pracy byłem tak dumny ze swojego dzieła, że koniecznie musiałem mieć z nim pamiątkowe zdjęcie.

Siostra natomiast w tym czasie przygotowywała masę serową. Tutaj łączymy obie części niezbędne do wypieku.

Jak sernik to tylko z brzoskwiniami :)

Ciasto gotowe, teraz choinka. W wigilijny poranek dzielnie wstałem ze swoją siostrą i wzięliśmy się wspólnie za jej ubieranie. Ale było przy tym frajdy!

Godziny popołudniowe. Mama spieszy się, by wszystkie dwanaście potraw było gotowych na czas.

W oczekiwaniu na pierwszą gwiazdkę fotografowałem Emilię.

Nie każde zdjęcie, na którym ktoś zamknie oczy idzie u mnie od razu do kosza. Niektóre osoby są po prostu takie, że czy z zamkniętymi, czy z otwartymi oczami zawsze wychodzą uroczo.

Lustro - pomocnik w backstage'u :)

Na kilka minut przed rozpoczęciem uroczystej kolacji namówiłem jeszcze Emilę na małą sesję choinkową.

Nieraz warto wyczekiwać momentu aż ktoś modelce przeszkodzi w pozowaniu i wywoła u niej spontaniczną reakcję :)




Wszędzie można dostrzec zmyślną kompozycję. Również w talerzach z łazankami i pietruszką czekającymi na grzybową.

Również uszka cierpliwie czekały na barszczyk.

Kompot ze śliwek, śledzie już w pełni gotowości.

Łazanki doczekały się wreszcie grzybowej.

A uszka barszczyku.

Była też tradycyjna chałka. Posypana makiem. Tutaj w ujęciu makro.

Z takiej perspektywy przypomina mi góry księżycowe z wielkimi kamieniami na zboczach.

Nie zabrakło karpia, różnych rodzajów kapusty i innych smakołyków. To już jednak pozostawiam Waszej wyobraźni. Podobnie jak prezenty, którymi hojnie obdarował nas aniołek :)


1 komentarze: