poniedziałek, 22 grudnia 2008

Wigilia studencka

Kilka dni temu, odpowiednio wcześniej ze względu na rozjazdy na święta do domów, zorganizowaliśmy sobie w ścisłym gronie przyjaciół wigilię. Był opłatek, serdeczne, pełne ciepła i długaśne życzenia nie ograniczające się jedynie do "dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności". Był śledź, barszczyk, ciastka z makiem, kutia, pierogi z kapustą i grzybami, makowiec, a przede wszystkim byli ludzie którzy znaczą dla siebie bardzo wiele.

Był też fotograf oraz jego Nikon z podpiętą trzydziestkąpiątką. Będzie to okazja by wszystkich po kolei przedstawić.

Marcin z Sandrą. Ich można przedstawić tylko razem. Tworzą genialną parę. Ciągle powtarzam Marcinowi, że może się uważać za najszczęśliwszego człowieka  bo ma Sandrę. A Sandrze mówię, że może być najszczęśliwsza, bo ma Marcina. Marcin - człowiek gór, wytrwałości, pasji i ambicji. Sandra - dziewczyna zawsze uśmiechnięta, inteligentna, wszystko to co robi i mówi ma wielką wartość. Oboje robią w życiu tysiąc rzeczy,  studiują trudne kierunki, co weekend siedzą w górach, chodzą na kurs przewodnicki, angażują się w społeczności studenckiej, a i tak prawie każdy wieczór spędzają razem na przyjemnościach. Podziwiam i czerpię z nich wzór do naśladowania.





Ania. Osoba zawsze radosna  i pogodna. Jej rysunki to arcydzieła przy moich zdjęciach. Uzdolniona w wielu dziedzinach.





Marta. Z racji na mój zawód fotografa wielokrotnie jest mi dane przebywać z pięknymi dziewczynami. Jeśli jednak mam być szczery, to nie znam drugiej kobiety tak promieniującej urokiem jak Ona. Określenia Sleeping Beauty czy Sweet nie wzięły się z nikąd. Wielką karą byłoby dla mnie nie móc się z nią widywać. Maksymalnie pozytywna osoba.











Krzyś. Wieczny student. Okropny leniuch. Nocny marek. Informatyk, ale nic nie pamięta z tego co się uczył. Zbyt sympatyczny. Nie mogę znieść jego ciągłej pogody ducha, bo sam nie mam takiej. Zbyt ugodowy, nie umie postawić na swoim. Zawsze narzuca się innym z pomocą. Przez nasze rozmowy przy każdym spotkaniu i w późnych godzinach nocnych na jabberze tracę mnóstwo cennego czasu. Jednym słowem PRZYJACIEL.



Paula i Artur. Kolejna pozytywnie zakręcona para. Znali się od dawna, ale dopiero niedawno to coś ich połączyło. I bardzo dobrze, bo oboje są szczęśliwi, uśmiechnięci. Nigdy nie odmówią pomocy innym i często towarzyszą nam wszystkim w górskich wędrówkach.






Kate. Jej erudycja zawsze mnie zaskakuje. Dziewczyna mająca swój styl oraz skrupulatnie go realizująca. Podoba mi się w niej konsekwencja. Zawsze też mogę się z nią spotkać, i po prostu pogadać o rzeczach zwykłych i niezwykłych.



Dziękuję Wam że jesteście. Dziękuję Wam że jesteście tak wspaniali.

Wszystkim czytelnikom bloga życzę radosnej choinki i wielu chwil owocnych w refleksję szczególnie nad tym, że warto się uśmiechać i że  warto być dobrym człowiekiem. I że warto mieć przyjaciół. Szczególnie takich jak moi.

0 komentarze:

Prześlij komentarz