Z przyjemnością zamieszczam poniżej kilka nowych zdjęć z mojej sesji z Anią, o której wspominałem w jednym z pierwszych postów na tym blogu.
Na początku zdjęcia w jednej z cichych kawiarenek na Kazimierzu:




Kolejne miejsce to pewna brama:



Kawałek dalej Ania ukazała nam swoje bardziej "niegrzeczne" oblicze:





Ania jako Pani Jesień...

W pewnym momencie zauważyliśmy obok drabinę opartą o ścianę. Pewnie jakiś robotnik na chwilę ją zostawił. Ciekaw jestem jego zdziwienia, gdy zajrzy kiedyś przypadkiem na tego bloga i zobaczy na jego własności taką piękność :)

Kolejne zdjęcia to już klub Alchemia. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to ani Ania, ani ja nie palimy. Wszystko zostało jedynie zaaranżowane.




Raz jeszcze dziękuję w tym miejscu Weronice, która pomagała w kwestii makijażu i światła.

1 komentarze: