
Kościół okazał się być duży i jasny...


A tu dwa małe urwisy :)

Było troszkę sennie...


... ale czasem Bartuś spoglądał gdzieś z zainteresowaniem...


...lub troszkę się grymasił:

Nie byliśmy sami w kościele...

Tej dzidzi z tyłu widocznie znudziła się pozycja boczna ustalona :)

Przyszła pora na chrzest:

A to już rodzinne zdjęcie przed kościołem.

Po przybyciu do domu urządziliśmy sobie krótką sesję:







Również i pies się załapał :)

Łukasz, brat Gosi, całkiem nieźle sobie radził za obiektywem... tym drugiego typu :)

A to prezenty które dostał Bartuś:


1 komentarze: